Rzeczy pierwsze

download Rzeczy pierwsze

of 18

  • date post

    15-Mar-2016
  • Category

    Documents

  • view

    215
  • download

    1

Embed Size (px)

description

Rzeczy pierwsze

Transcript of Rzeczy pierwsze

  • Klimko_Rzeczy pierwsze_okladka_K1 1 2009-08-25 14:48:21

  • KLIMKO--DOBRZANIECKI

    RZECZYPIERWSZE

    Wydawnictwo ZnakKrakw 2009

    HUBERT

  • 59

    Victory

    I

    Prom z Hoek van Holland przycumowa do nabrzea w Har-wich. Kiedy urzdnik imigracyjny zobaczy mj polski pasz-port, zaraz zapyta, po co, do kogo, na jak dugo i ile mam pienidzy. Kamaem, kamaem, jak potrafiem najpikniej. Z sali odpraw wyszedem wprost na dworzec kolejowy. W ka-sie poprosiem o bilet do najbliszej stacji. Na peronie siedzia tylko jeden czowiek. Niski i szczupy, maego nosa z trudem trzymay si druciane oprawki. Mia widoczn wad zgryzu. Jego czupryna bya wprost nie do opisania. Co jaki czas siga doni do plastikowej torebki, z ktrej wyjmowa co, co wy-gldao jak zdeche limaki pozbawione skorupek. Te zdeche limaki wydzielay ohydn wo podobn do tej, ktra w lipco-we upay umyka z ssiadujcej z naszym blokiem kostnicy. Pa-trzyem na niego z wielkim obrzydzeniem, lecz nie mogem oderwa wzroku. Kiedy tylko przekn jednego limaka, za-raz wpycha sobie nastpnego. Czuem, jak wszystko we mnie ronie i zaczyna zahacza o migdaki. Przeknem lin tak gono, e tamten przesta i odwrci gow w moj stron. Jego skone oczy zaokrgliy si na moment.

  • 60

    Are you hungry? Jeszcze raz powtrzy to samo pytanie i wycign przyjanie do pen paskudztwa.

    No, thank you odpowiedziaem zdecydowanie. Zosta-wiem go i odszedem na bok, bo podstawiali pocig.

    Kto zapuka do przeszklonych drzwi. Odwrciem go-w. To by czowiek od wichury na gowie, krliczych zbw, zdech ych limakw i genetycznie zwonych punktw wi-dzenia. Zapyta, czy wolne. Zaczlimy rozmawia. Te jecha do Colchesteru.

    A to, co jade na peronie, to byy zdeche limaki? Rozemia si szczerze. To jest kiszone mango w soli morskiej. Chciaby spr-

    bowa? Znowu si rozemia. Kiszone mango... To takie proste i genialne zarazem, ale bez tego spotkania

    nigdy w yciu nie znalazbym logicznego porwnania. Prze-cie te lipcowe trupy z naszej kostnicy pachniay jak kiszone mango w soli morskiej.

    Dojechalimy do Colchesteru. Dwaj ludzie, ktrzy maj bar-dzo mao pienidzy, nie powinni si rozstawa, bo we dwch maj wicej pienidzy i nie s samotni. Tak mwi japoskie przy-sowie. Hiroshi by przygotowany, bo z kieszeni wyj kartk, na ktrej widnia adres noclegowni dla bezdomnych. Meldujca nas kobieta nie ukrywaa zdziwienia, mwic, i nie moe poj, dlaczego Japoczyk udaje si do przytuku. Mnie takich pyta nie zadawaa. Alkoholicy pi teraz w parkach. Tak powiedzia-a, wskazujc drzwi. Hiroshi usiad na brzegu ka i westchn.

    Polska... bardzo depresyjny kraj. By pierwszym Japoczykiem, jakiego w yciu spotkaem.

    Uj mnie swoj naturalnoci, cho wyglda jak posta z kre-skwki.

    Hiroshi pochodzi z maego miasteczka. O jego ojcu dowie-dziaem si tylko tyle, e kiedy ukrad mu skarbonk, w kt-

  • 61

    rej przez lata oszczdza pienidze na jakie dziwne urzdzenie mechaniczne, ale zasad jego dziaania oraz ewentualnej przy-datnoci nie potrafi mi jasno wytumaczy. Ojciec wyda po-tem te pienidze na nite paszczki. Owe paszczki miay cipki do zudzenia przypominajce kobiece. Nie wierzyem Hiro-shiemu, e mona odby stosunek z ryb. Uwaaem to za naj-wiksze kamstwo wiata, ale po latach zamieszkaem w Islandii i podobn histori opowiedziaa mi pewna gralka z Bukowi-ny. Pracowaa kiedy na islandzkim statku rybackim w kuch-ni. Nikt z zaogi jej nie chcia. Wszyscy woleli te ryby z cipami. Tak powiedziaa. Gralka dobrze wysza za m, a potem jesz-cze lepiej si rozwioda i such po niej zagin. Tak wic ojciec Hiroshiego wyda wszystkie oszczdnoci dziecka na paszcz-ki, a potem umar na raka. Matka Hiroshiego cae ycie prze-siedziaa w domu. O mamie mwi ciepo, ale mia do niej al. Kiedy dowiedziaa si, e m j zdradza z rybami, przestaa go-towa w domu i zacza kupowa gotowe posiki. Z tego powo-du Hiroshi i jego modsza siostra zaczli cierpie na rozwolnie-nie oraz miewa koszmary. Hiroshi mia jeszcze babci, on onierza, ktry przepad w buszu. Jego ciaa nigdy nie odnale-ziono, a babci uznano za wdow. Z zezna towarzyszy broni wynikao, e by dziwakiem. Nie chcia walczy, gubi karabi-ny, na akcje chodzi z zaostrzonym kijem bambusowym. Potem znikn. Kiedy babcia pojechaa do Sapporo na targi rkodzie-a. Utrzymywaa ca rodzin z rcznego wyrobu kimon. Pod-czas targw zobaczya mczyzn, ktry udzco przypomina jej ma. Ba, nawet uwierzya przez moment, e to jest jej m, ale tamten twardo utrzymywa, e jest Ajnukiem i piewakiem. Kiedy zapiewa, przekona babci. Zakochaa si i zabraa go ze sob na poudnie. Ajnuk przecudnie zapiewa na pogrzebie ojca Hiroshiego, tak piknie, e Hiroshi przez chwil skonny by wybaczy ojcu wistwo ze skarbonk. Hiroshi skoczy

  • 62

    szko redni i wyjecha do Tokio w poszukiwaniu pracy. Naj-pierw pracowa jako pomywacz w knajpie, a e sam od lat uczy si angielskiego, szybko zmieni prac i zahaczy si w biurze turystycznym, ktre specjalizowao si w wycieczkach do Au-stralii. Dziki tej pracy kilka razy odwiedzi ten kontynent. Podczas jednego z wyjazdw pozna Anglikw, ktrzy wyda-li mu si bardzo przyjani, cho nazywali go Czajnamen. Je-den z nich pochodzi z Colchesteru i pracowa w ubezpieczal-ni pastwowej. Kiedy pili piwo, powiedzia Hiroshiemu, e pomoe mu, jeli si kiedykolwiek znajdzie w jego miecie. Hi-roshi do ju mia poukadanej Japonii i wstydu za ojca. Spa-kowa si i oznajmi, e wyjeda. Gdy babcia zobaczya plecak, przyniosa mu kimono lubne. Pozwolia je sprzeda w razie potrzeby. Hiroshi jednak wyczyta z jej oczu, e najchtniej wi-dziaaby go w nim na lubnym kobiercu. Matka zapakowaa do plecaka trzy kilo kiszonego mango w soli morskiej. Nie pole-cia samolotem, chcia zwiedzi wiat. Do Chin dopyn pro-mem, a w Pekinie kupi bilet na pocig do Moskwy. Prawie dwa tygodnie spdzi w pocigu i nauczy si pi wdk oraz prze-klina po rosyjsku. Wysiad w Moskwie i kupi bilet na pocig do Polski. W dniu kiedy dotar do Warszawy, obchodzi uro-dziny. Wyszed z dworca i skierowa si w stron Wisy, a kiedy ju by nad rzek i usiad na awce, zobaczy, jak facet rzuca si z mostu. Tak. Polska... bardzo depresyjne miejsce.

    II

    Czowiek, ktrego pozna w Australii, mia na imi Ash. Prze-siadywa w pubie Royal. Tak wynikao z kartki, ktr wyj z kieszeni. Bar sta naprzeciwko sex-shopu i mia dwa wejcia. To z przodu byo dla robotnikw, ktrzy wpadali na piwo za-

  • 63

    raz po pracy. Po ich stronie nie byo dywanw, tylko deski, w ktre nagminnie wdeptywano niedopaki. Drugie drzwi prowadziy do innego Royalu, to tam mielimy spotka Asha, ale Ash nie przychodzi. Rudowosy barman zaniepokojony nasz trzygodzinn nasiadwk nad dwoma kuflami piwa za-pyta, czy wszystko w porzdku. Hiroshi zagadn o Asha.

    Nie przyjdzie, bo ley od trzech miesicy na cmentarzu, ale przychodzi tu wdowa po nim, prawie kadego wieczoru powiedzia i umiechn si po nosem.

    Po godzinie do baru wszed bardzo szczupy czowiek. Rudy kiwn w nasz stron. Zoylimy wdowie kondolen-cje. Partner Asha te pracowa w ubezpieczalni i bardzo szyb-ko zrozumia, o czym Hiroshi plecie. Na rogu serwetki napisa jakie cyferki i powiedzia, e to s tymczasowe numery ubez-pieczeniowe, e moemy na nie pracowa, ale tylko do pierw-szego listu z urzdu podatkowego.

    III

    Cigle byo bardzo ciepo i aden z pijakw nie mia ochoty spa pod dachem, wic kobieta z noclegowni przeduya nam pobyt o tydzie. Postanowilimy sprbowa w biurze pracy i sprawdzi, czy te numery rzeczywicie dziaaj. Wpadem na pomys i powiedziaem Hiroshiemu, e przedstawimy si jako Duczycy. Przecie jest ich tak mao i nikt po dusku oprcz nich samych nie mwi, wic nie bd zadawa podejrzanych pyta. Hiroshi skrzywi si. W urzdzie pracy przy High Street byo wicej urzdnikw ni ofert pracy, ale znalelimy co dla siebie. Pewien hotel z restauracj na wsi pod Colchesterem po-trzebowa dwch do pomocy w kuchni. Spisalimy na kartce numer oferty i podeszlimy do pierwszego z brzegu urzdnika

  • 64

    siedzcego za biurkiem. Zapyta, skd jestemy, i kaza poda numery ubezpieczeniowe. Wszystko zadziaao, numery oka-zay si prawdziwe. Urzdnik wykrci numer restauracji. Gdy czeka na poczenie, rzuci cicho w nasz stron:

    To macie, panowie, szczcie, bo szef kuchni jest chyba Duczykiem. Nazywa si Hinrik Inversen.

    Zamarlimy. Halo, tutaj job centre przy High Street w Colchesterze,

    czy mwi z panem Inversenem? Tak? To wietnie. Mam tu przed sob dwch modych panw z Danii. Cisza. Tak, z Danii, oczywicie e mwi po dusku, jak s z Danii.

    Mczyzna poda mi suchawk. Usyszaem w niej kurio-zalne dwiki, a potem nastaa cisza. Hiroshi zblad, a twarz urzdnika zastyga w etatowym umiechu. Mocno odchrzk-nem i odezwaem si po angielsku.

    Tak, ja jestem Duczykiem, ale po ojcu, bo matka jest Niemk, i sabo mwi po dusku, poniewa wychowaem si w NRD, a ten drugi to Eskimos, on mwi duo lepiej po du-sku, ale si wstydzi, czy moglibymy przyjecha do pana i po-rozmawia o pracy?

    Kaza odda urzdnikowi suchawk. Tamten z niesabn-cym umiechem wypisywa co na maej karteczce, a Hiroshi zsinia. Spociem si i chciaem ucieka, bo ju widziaem, jak nas deportuj i nie mamy co je, a Hiroshi wyciga z plecaka te swoje limaki. Mczyzna odoy suchawk.

    No tak, panowie cign dalej umiechnity i podsun w moj stron karteczk. Tu macie numery autobusw, kt-rymi moecie dojecha do wsi. Pan Hinrik bdzie czeka na was jutro o dziesitej rano. Powodzenia.

    Hotel lea w przepiknej dolinie. Sodkie angielskie do-meczki byy poczone w jeden kompleks. Nad restauracj wznosi si stary wiadukt kolejowy, a pod nim pyna rzeka.

  • 65

    Przystrzyone trawniki, czysto i schludnie. W biurze siedzia otyy mczyzna w ubraniu kucharza. Zauway nas natych-miast przez oszklone drzwi i zaprosi do rodka. Nie byo sen-su kama.

    Ja jestem z Polski, a on z Japonii powiedziaem. No to nie moecie pracowa. Ale mamy numery ubezpieczeniowe szybko dorzuci

    Hiroshi. Numery macie... to napiszcie je na kartce. Hinrik wzi

    kartk i wyszed. Po kilku minutach wrci. Roz